Przekłady

Niewielki zbiór przekładów z sanskrytu i fragmentów przekładów. Również zapraszamy osoby, które tłumaczą, żeby przesyłały nam swoje fragmenty. Warunek, że muszą być tłumaczone
z sanskrytu. Dobrze też jakby był tekst sanskrycki w devanāgari.

Wizerunek Abhinawagupty

Wizerunek Abhinawagupty, wielkiego nauczyciela tantry siwaickiej, nakreślony przez jego ucznia,
Madhuradżę Jogina,
w wierszu zatytułowanym Dhjana-śoka – „Strofa medytacyjna”

Niech bóg wspaniały, Dakszinamurti, w osobie Abhinawy,
Który głębokim zdjęty współczuciem w Kaszmirze się pojawił,
Jako wcielenie boskie Śri Kanthy1, opieką nas otoczy!

Oto duchowej pełne rozkoszy w głąb mu uciekły oczy,
A czoło jego zdobią trzy linie, naznaczone popiołem,

Uszom przydają piękna rudraksze2; bujne włosy nad czołem

Bogini Durga odmawia swej ręki - Durgasaptasiati

Wtedy ujrzeli Ambikę, najcudowniejszej postaci,
Przepiękną, Czanda i Munda, słudzy Nisiumbhy i Siumbhy.
I powiedzieli do Siumbhy: „Jest taka, królu, kobieta,
Niezwykłej urody, która jaśnieje wśród Himalajów. /90/
Nikt nigdy jeszcze nie widział tak doskonałej piękności!
Dowiedz się, kim jest ta Dewi, i weź ją, władco, za żonę!
To klejnot wśród kobiet, blaskiem promieniejący urody,
Czarowna! Racz ją zobaczyć! Ona tam mieszka, o królu!
Wszystkie bezcenne klejnoty, jakie istnieją w trzech światach,

Sprowadzenie Gangi z niebios

Królewski wieszcz, Bhagiratha, w cudownym siedząc rydwanie,
Podążał przodem, prześwietny, a Ganga biegła w ślad za nim.
Z niebios na głowę Siankary, a z niej zstąpiwszy na ziemię,
Rozlała tam swoje wody z potężnym, straszliwym hukiem.
Ławice ryb, stada żółwi, gromady rzecznych delfinów
Spadały w dół razem z Gangą, i piękna się stała ziemia.
A wtedy bogowie, wieszcze, gandharwy, jaksze, siddhowie
Przybyli, aby się przyjrzeć jej zejściu z niebios na ziemię.
W rydwanach podobnych miastom, na koniach, słoniach wspaniałych

Głupiec - Fraszka

Pomyliło się głupcowi, którą zmierzać drogą,
Więc zapytał się podróżnych, czy mu nie pomogą.
„Idź od drzewa2 nad tą rzeką prosto w górę” - ci mu rzeką.
Więc od drzewa jął matołek piąć się po pniu na wierzchołek.
„Tą mi drogą przykazali iść wędrowcy w górę dalej”.
Nagle gałąź się ugięła tuż pod szczytem, gdy się drapał,
Lecz zawisnął za wierzchołek, bo się ciołek w porę złapał
Ledwo, ledwo. I gdy w znoju wisiał tak, u wodopoju
Słonia, który sobie kroczył z kornakiem na grzbiecie, zoczył

Zazdrość - Fraszka

Dwóch uczniów kiedyś do siebie żywiło jad nienawiści.

Jeden z nich o prawą nogę mistrza dbał – mył i czyścił
I
masował co dzień czule, zasię lewą nogę- drugi.

Tego, co o prawą nogę dbał, raz mistrz wysłał do sioła

dlatego drugiego ucznia, co do lewej był, zawołał:

„Ty dziś moją prawą nogę umyjesz i posmarujesz!"

Na to mu uczeń mędrek tak bezczelnie odparuje:
„Nie tknę jej, bo ta noga nie jest moja tylko wroga!”
Skoro więc tak nosem kręcił guru zmuszał go nakazem,
A ten, z gniewu, nienawiści do drugiego ucznia głazem

Skąpiec - Fraszka

Graniem zachwycił się kupiec
Śpiewnym pewnego gęślarza,
Przy nim do siebie woła
Skarbnika by tak mu kazać:
„Dwoma tysiącami panów1
obdaruj tego muzyka!”
„Dodrze, tak zrobię”
- te słowa Odrzekł skarbnik i umyka.
A gęślarz w ślad za nim goni,
i pieniądze w duszy liczy;
lecz nie wypłaca ich skarbnik
Wbrew danej mu obietnicy.
Upomina się więc grajek
O zapłatę o swe prawa,
Kupiec rzecze: „Czy ty dajesz,
Bym ja również ci coś dawał?
Dźwiękami gęśli mi krótkie
dałeś słuchania rozkosze,